Artur Szczęsny o Prawie i Sądach

Kilka pomysłów zmian w wymiarze sprawiedliwości.
Polski wymiar sprawiedliwości w opinii wielu osób, także mojej,Prawo
potrzebuje dużych i szybkich zmian. Zmiany te powinny iść przede
wszystkim w kierunku uproszczenia procedur i struktury systemu
sądowniczego, przyspieszenia postępowań i zmniejszenia ich kosztów.
Po dokonanych zmianach należałoby przeprowadzić intensywną edukację
społeczeństwa z zakresu funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości.
Powyższe powinno doprowadzić do znacznego wzrostu zaufania obywateli
do wymiaru sprawiedliwości, a tym samym do państwa.


Poniżej przedstawię kilka pomysłów zmian, głównie dotyczących
postępowania cywilnego, bo z tą procedurą obywatele mają najczęściej
styczność.
Obecny kodeks postępowania cywilnego nie jest ustawą, po lekturze
której przeciętny obywatel, bez pomocy profesjonalnego pełnomocnika,
jest w stanie sprawnie bronić swoich interesów przed sądem, albowiem
ustawa ta jest bardzo skomplikowana. Przykładowo należy wskazać, że
oprócz przepisów odnoszących się do wszystkich postępowań, zawiera
ona także bardzo wiele przepisów odnoszących się do postępowań
szczególnych, a co za tym idzie w jednej sprawie często ma
zastosowanie kilka „procedur” np.
w sprawie o podział majątku
wspólnego po ustaniu wspólności majątkowej małżeńskiej mają
zastosowanie przepisy ogólne, przepisy o postępowaniu nieprocesowym,
przepisy dotyczące spraw z zakresu prawa rzeczowego, przepisy
dotyczące zniesienia współwłasności, oraz przepisy z innych ustaw
mające charakter proceduralny z
kodeksu cywilnego przepisy
dotyczące współwłasności i działu spadku, a z kodeksu rodzinnego i
opiekuńczego przepisy dotyczące podziału majątku wspólnego. W jednej
sprawie będzie zatem miało zastosowanie aż siedem (!!!) „procedur” od
najbardziej ogólnej do najbardziej szczegółowej. Rozumiem motywy
jakimi kierowały się osoby tworzący tę ustawę chodziło
im zapewne o
jak najlepsze dostosowanie przepisów do różnych postępowań, ale
uważam, że przejrzystość przepisów jest kwestią zdecydowanie
ważniejszą. Oczywiście są procedury, których odrębność jest
uzasadniona, a nawet konieczna (jak w przypadku europejskiego
postępowania nakazowego), ale są też procedury odrębne zupełnie
niepotrzebne, jak np. przepisy o postępowaniu uproszczonym (które
zawierają postanowienia mające rzekomo przyspieszać postępowanie, a
które albo nie przyspieszają postępowania, a wręcz je przedłużają,
jak np. postanowienie ustanawiające konieczność składania pism na
specjalnych formularzach pod rygorem odrzucenia lub wezwania do
uzupełnienia braków formalnych, albo nie są w ogóle stosowane, jak
np. przepis umożliwiający stronie zrzeczenie się prawa do apelacji).
Do innych problemów postępowania cywilnego należy znaczny formalizm.
Dla przykładu chciałbym zwrócić uwagę na postępowanie apelacyjne i
kasacyjne. Z napisaniem w sposób prawidłowy apelacji czy skargi
kasacyjnej mają bardzo często problem nawet doświadczeni prawnicy
(czego przykładem była upubliczniona rozmowa pomiędzy sędzią SN
Henrykiem Pietrzkowskim a sędzią NSA Bogusławem Moraczewskim).
Przepisy KPC wprowadzają bowiem znaczny formalizm tych pism i
ograniczenia w kwestii zarzutów, jakie mogą być w nich podnoszone.
Nieodpowiednie sformułowanie apelacji lub skargi kasacyjnej powoduje,
że nie przynosi ona pożądanego rezultatu, często pomimo tego, że
orzeczenie będące przedmiotem rozpoznania jest wadliwe, o czym sąd
rozpoznający środek zaskarżenia wie. Rozwiązaniem tego problemu jest
zniesienie formalizmu w tych postępowaniach i nałożenie na sąd
obowiązku przeanalizowania z urzędu całej dokumentacji sprawy pod
kątem prawidłowości wydanego orzeczenia, bez względu na zarzuty
podniesione w środku zaskarżenia. Obowiązkiem strony wnoszącej środek
zaskarżenia byłoby tylko wskazanie czy zaskarża orzeczenie w całości
czy też w części. Sposobem na przeciwdziałanie pochopnemu wnoszeniu
tych środków powinno być obciążanie strony przegrywającej większymi
kosztami postępowania.
Bez wątpienia negatywnie na rozumienie przez obywateli procedury
wpływa też wielość środków zaskarżenia. Kodeks postępowania cywilnego
przewiduje bowiem zażalenie, apelację i skargę na orzeczenie
referendarza sądowego, a ze środków nadzwyczajnych skargę kasacyjną,
skargę o wznowienie postępowania i skargę o stwierdzenie niezgodności
z prawem prawomocnego orzeczenia. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby
dla przejrzystości ilość tych środków zmniejszyć do dwóch apelacji
(która zastąpiłaby zażalenie i obecną apelację) oraz „skargi
nadzwyczajnej”, która zastąpiłaby wszystkie nadzwyczajne środki
zaskarżenia.
Należy również zwrócić uwagę na różne terminy wnoszenia środków
zaskarżenia (dla przykładu zażalenie i skargę na orzeczenie
referendarza sądowego wnosi się w terminie tygodnia, apelację w
terminie dwóch tygodni, a skargę kasacyjną w terminie dwóch
miesięcy). Uważam, że mogłyby one zostać ujednolicone np. do 7 dni
(biorąc pod uwagę postulowane w niniejszym artykule znaczne
ograniczenie formalizmu środków zaskarżenia, termin ten nie powinien
być za krótki).
Nie znajduję również uzasadnienia dla utrzymywania w procedurze
cywilnej przymusu adwokackiego przy czynnościach procesowych przed
Sądem Najwyższym. Ogranicza on prawo obywateli do sądu, albowiem nie
każdego stać na pomoc profesjonalnego pełnomocnika. Zmniejszenie
formalizmu środków zaskarżenia, o którym pisałem powyżej, sprawia że
argument o konieczności pomocy adwokata czy też radcy prawnego przy
sporządzeniu skargi kasacyjnej traci na aktualności.
Innym problemem polskiego wymiaru sprawiedliwości jest szybkość
postępowania. Bardzo często sądy odraczają rozprawy o wiele miesięcy,
a całe postępowanie potrafi trwać nawet kilka lat. Przedsiębiorca,
który ma czekać na pieniądze od dłużnika wiele lat (do czasu
postępowania sądowego należy doliczyć okres przedsądowej windykacji i
czas prowadzonego postępowania egzekucyjnego), w przypadku dużej
kwoty wierzytelności może nie doczekać momentu odzyskania należnej mu
kwoty i zmuszony będzie zakończyć prowadzoną działalność. Oczywiście
ogromnym problemem wymiaru sprawiedliwości jest brak wystarczającej
ilości etatów spowodowany brakiem pieniędzy i ta kwestia winna być
wzięta poważnie pod rozwagę przez rządzących. Postępowania można
przyspieszyć jednak także mniejszym nakładem kosztów. Po pierwsze
należałoby dać sędziom większe uprawnienia w zakresie dyscyplinowania
stron i wyjaśniania sprawy. Często bywa bowiem tak, że strony pomimo
całkowitej bezzasadności ich stanowiska, celowo przedłużają
postępowanie. Sędziowie w takiej sytuacji powinni aktywnie
interweniować i ograniczać wnioski dowodowe stron, a w praktyce
często są niemymi obserwatorami zachowań stron, które licytują się w
licznych wnioskach dowodowych, często nieprowadzących do wyjaśnienia
sprawy. Sposobem na ograniczenie bezzasadnych wniosków dowodowych
stron jest też uzależnienie kosztów postępowania od ilości
przeprowadzonych posiedzeń sądu (w chwili obecnej opłata sądowa i
koszty zastępstwa prawnego są niezależne od ilości posiedzeń).
Na przewlekłość i kosztowność postępowania wpływa również konieczność
sporządzania odpisów pism wraz z załącznikami i przesyłania ich
pozostałym stronom (których może być kilka). W sytuacji powszechnego
dostępu do internetu zasadnym byłoby zniesienie obowiązku przesyłania
pism w odpisach i składanie w sądzie pisma z załącznikami tylko w
jednym egzemplarzu, który sąd następnie by skanował i udostępniał
stronom za pośrednictwem internetu (po zalogowaniu się na specjalnej
stronie internetowej). Strony otrzymywałyby tylko informacje (w miarę
możliwości drogą elektroniczną) o wniesieniu pisma lub wydaniu
orzeczenia. Dla osób nieposiadających dostępu do internetu oferowany
byłby on w budynkach sądów.
Kolejnym problemem zwiększającym koszty postępowania jest konieczność
zjawiania się na rozprawach w sądach znacznie oddalonych od miejsc
zamieszkania zainteresowanych osób. Rozwiązaniem tego problemu byłoby
umożliwienie stronom, pełnomocnikom i świadkom uczestnictwa w
rozprawie w dowolnym sądzie, który byłby połączony z sądem właściwym
za pośrednictwem komunikatora internetowego typu Skype. Oczywiście
wszystko odbywałoby się w obecności pracownika sądu.
Uważam też, że likwidacji powinna ulec opłata skarbowa od składanego
m.in. w postępowaniu sądowym dokumentu pełnomocnictwa w kwocie 17 zł.
Organ otrzymujący tę opłatę wójt,
burmistrz lub prezydent miasta nie
uczestniczy bowiem w żaden sposób w tej sprawie, nie wykonuje
żadnej czynności i jedyną jego aktywnością jest przyjęcie w kasie lub
na rachunek bankowy tej kwoty pieniężnej. Należy podnieść, że
obowiązek uiszczania tej opłaty został powszechnie skrytykowany przez
doktrynę, jednak w dalszym ciągu nie został on zniesiony.
Warto również podnieść problem ławników. Ta forma udziału
społeczeństwa w sprawowaniu wymiaru sprawiedliwości nie sprawdza się
i powinna zostać zlikwidowana. Jest ona kosztowna, a nie ma prawie
żadnego wpływu na treść orzeczeń. Ławnicy są bowiem zdominowani przez
sędziów i ich udział w postępowaniu ogranicza się najczęściej do
cichej obecności na rozprawie. Koszty związane z udziałem ławników w
orzekaniu są natomiast ogromne i zlikwidowanie tej instytucji
przyniosłoby znaczne oszczędności.
Na koniec chciałbym zasygnalizować inny pomysł związany z niniejszym
tematem, a to reformę struktury sądownictwa w Polsce. Po pierwsze
uważam, że nie ma wystarczających argumentów za utrzymaniem podziału
sądów powszechnych na rejonowe, okręgowe i apelacyjne, i uważam, że
dwustopniowy system byłby wystarczający. Argument, że sądy okręgowe
winny rozstrzygać w pierwszej instancji sprawy trudniejsze jest nie
do obrony, bo po pierwsze często sprawy toczące się przed sądami
rejonowymi są bardziej skomplikowane od spraw zastrzeżonych dla sądów
okręgowych, a poza tym w sądach rejonowych można stworzyć odpowiednie
wydziały specjalizujące się w konkretnych sprawach. Uważam też, że
należy rozważyć możliwość połączenia Sądu Najwyższego, Trybunału
Konstytucyjnego, Trybunału Stanu i Naczelnego Sądu Administracyjnego.
Oprócz ogromnych oszczędności powyższe reformy doprowadziłyby do
znacznego uproszczenia systemu sądownictwa.
Przeprowadzenie rewolucyjnych zmian z pewnością nie będzie łatwe,
albowiem napotka na opór wielu środowisk. Warto tutaj przypomnieć
atak, jaki został przypuszczony na Ministra Sprawiedliwości Jarosława
Gowina za tzw. reformę Gowina, która wprowadzała korzystne dla
finansów publicznych zmiany w strukturze sądowniczej, a w żaden
sposób nie zmniejszała obywatelom dostępu do sądu. Gdyby na czele
Państwa stały osoby świadome tego jaki jest rzeczywisty interes
naszego kraju i potrafiły go odróżnić od interesów wpływowych grup,
to ta reforma by się utrzymała i wprowadzone zostałyby dalsze
konieczne zmiany. Niestety duch reformatorski odszedł z Ministerstwa
Sprawiedliwości razem z Jarosławem Gowinem. Mam jednak nadzieję, że
po najbliższych wyborach parlamentarnych Polska Razem Zjednoczona
Prawica znajdzie się w koalicji rządowej i podejmie działania
zmierzające do reformy wymiaru sprawiedliwości i być może część z
pomysłów przedstawionych w niniejszym tekście doczeka się realizacji.
Artur Szczęsny
radca prawny
pełnomocnik                                                                                                      Polski Razem Zjednoczonej Prawicy okręg  32

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *